Parafrazując kultowy tekst Bolca, muszę odnieść się do wszystkich Państwa, stojących dzisiaj na poboczach ruchliwych dróg. TROCHĘ LUZU POPROSZĘ!
1. Polski autostopowicz nie zatrzymuje porządnych aut (szczególnie gdy jest ubrany w łachmany). Nie chodzi mi o biedniejsze osoby, ale o świnie, które wybierając się na całodniowe zakupy do większego miasta nie dbają nawet o własny zapach. Oni wolą jechać na pace żuka. A przecież właściciele mercedesów i Volvo to też ludzie i czasem chętnie zabraliby kogoś na pogawędkę.
2. Polski autostopowicz nie myśli jak kierowca. Przecież ten, widząc gościa z dwoma reklamówkami z których wystają kwiaty chryzantem, nie weźmie go do czystego auta, bo tapicerka będzie nadawała się jedyne do prania.
3. Polski autostopowicz zasłania twarz i oczy. Czy to wstyd stać na stopa? Wcale nie.
Dlatego drodzy moi autostopowicze. Trzy zasady.
- Ubieramy się schludnie
- Nie zasłaniamy twarzy i oczu
- Siekierę chowamy w plecaku


No i co? Trzy zero.
Nie, nie cierpię piłki nożnej, więc tytuł nie odnosi się do kolejnej przegranej reprezentacji kraju. Chodzi o trzydzieste urodziny, które wyprawię gdzieś na długich wakacjach w Chorwacji we wrześniu tego roku. Mam zamiar odpoczywać tak jak na obrazku i wlewać w siebie hektolitry wina od naszego gospodarza. Oczywiście z umiarem, który pozwoli mi na bezpieczną zabawę z Piotrusiem w morzu. Do tego czasu będzie już chodził i z pewnością robił inne ciekawe rzeczy.
Lista marzeń uaktualniona
Uaktualniłem punkt trzeci mojej listy marzeń. Mimo, iż oficjalnie jestem na trzyletnim urlopie wychowawczym, prawo polskie nie zabrania mi prowadzenia działalności. Mogę więc powiedzieć, że pracuję dla samego siebie i to ja tu mówię o której zaczynamy pracę!
Praca w domu ma swoje plusy i minusy. Do minusów niewątpliwie trzeba zaliczyć ciągłe motywowanie się do pracy, potrzebę wprowadzenia reżimu dla siebie samego. Swoją drogą, zastanawiam się, czy będąc swoim szefem można swojego szefa nienawidzić?
W czasie wspomnianych wakacji mam zamiar spełnić też kilka innych swoich marzeń i planów. W tym roku ruszymy na trochę dłużej niż mieliśmy to w zwyczaju i chyba wprowadzimy właśnie taki system odpoczynku, że raz w roku pojedziemy na krótsze, a raz na naprawdę długie wczasy. Zeszłoroczny wypad na polskie wybrzeże, trwający trzy tygodnie tak nam się spodobał, że może nawet wrócimy jeszcze kiedyś nad Bałtyk.
Piotruś Pan
Piotruś dorośleje nam z dnia na dzień. Mimo, że nie pozwala Ewie spać w nocy (a ona niestety za tydzień wraca do pracy), to czasem najzwyczajniej w świecie drze się jakby ktoś go ze skóry obdzierał. I tak jest słodki. Kropka. Oto on.
Bez pracy nie ma kołaczy
W tym roku mam zamiar skupić się na jednym aspekcie swojej pracy, czyli kontach osobistych. Praca w afiliacji daje tyle możliwości, że popadłem w wielotematyczność. Wziąłem się za tyle rzeczy, że czasem zastanawiam się, “kiedy do cholery ja założyłem tą stronę?”. W tym roku skupię się nad rozwojem stron o kontach bankowych. Ostatnio miałem sporo sukcesów w Bankierze i zawsze gdzieś tam w czołówce polskich afiliantów w tym sektorze się lokowałem. Chyba trzeba ten temat pociągnąć. Zresztą konta bankowe potrafią wygenerować znacznie większy zysk niż na przykład kredyty gotówkowe, gdzie pojawiło się sporo konkurencji, z którą nie chcę walczyć na SWL-e, bo to nie w moim stylu.
Planujemy też z Ewą pomyśleć nad pewnym projektem video i założeniem rodzinnego biznesu, ale to temat do rozwoju. Póki co, 31 stycznia czeka mnie akademia nikona. Buźka.
P.S. Kupiłem w końcu wymarzone GoPro HERO2. Spisuje się fajnie: