No i co? Trzy zero.

Nie, nie cierpię piłki nożnej, więc tytuł nie odnosi się do kolejnej przegranej reprezentacji kraju. Chodzi o trzydzieste urodziny, które wyprawię gdzieś na długich wakacjach w Chorwacji we wrześniu tego roku. Mam zamiar odpoczywać tak jak na obrazku i wlewać w siebie hektolitry wina od naszego gospodarza. Oczywiście z umiarem, który pozwoli mi na bezpieczną zabawę z Piotrusiem w morzu. Do tego czasu będzie już chodził i z pewnością robił inne ciekawe rzeczy.

moja chorwacja

Lista marzeń uaktualniona

Uaktualniłem punkt trzeci mojej listy marzeń. Mimo, iż oficjalnie jestem na trzyletnim urlopie wychowawczym, prawo polskie nie zabrania mi prowadzenia działalności. Mogę więc powiedzieć, że pracuję dla samego siebie i to ja tu mówię o której zaczynamy pracę!

Praca w domu ma swoje plusy i minusy. Do minusów niewątpliwie trzeba zaliczyć ciągłe motywowanie się do pracy, potrzebę wprowadzenia reżimu dla siebie samego. Swoją drogą, zastanawiam się, czy będąc swoim szefem można swojego szefa nienawidzić?

W czasie wspomnianych wakacji mam zamiar spełnić też kilka innych swoich marzeń i planów. W tym roku ruszymy na trochę dłużej niż mieliśmy to w zwyczaju i chyba wprowadzimy właśnie taki system odpoczynku, że raz w roku pojedziemy na krótsze, a raz na naprawdę długie wczasy. Zeszłoroczny wypad na polskie wybrzeże, trwający trzy tygodnie tak nam się spodobał, że może nawet wrócimy jeszcze kiedyś nad Bałtyk.

Piotruś Pan

Piotruś dorośleje nam z dnia na dzień. Mimo, że nie pozwala Ewie spać w nocy (a ona niestety za tydzień wraca do pracy), to czasem najzwyczajniej w świecie drze się jakby ktoś go ze skóry obdzierał. I tak jest słodki. Kropka. Oto on.

Bez pracy nie ma kołaczy

W tym roku mam zamiar skupić się na jednym aspekcie swojej pracy, czyli kontach osobistych. Praca w afiliacji daje tyle możliwości, że popadłem w wielotematyczność. Wziąłem się za tyle rzeczy, że czasem zastanawiam się, “kiedy do cholery ja założyłem tą stronę?”. W tym roku skupię się nad rozwojem stron o kontach bankowych. Ostatnio miałem sporo sukcesów w Bankierze i zawsze gdzieś tam w czołówce polskich afiliantów w tym sektorze się lokowałem. Chyba trzeba ten temat pociągnąć. Zresztą konta bankowe potrafią wygenerować znacznie większy zysk niż na przykład kredyty gotówkowe, gdzie pojawiło się sporo konkurencji, z którą nie chcę walczyć na SWL-e, bo to nie w moim stylu.

Planujemy też z Ewą pomyśleć nad pewnym projektem video i założeniem rodzinnego biznesu, ale to temat do rozwoju. Póki co, 31 stycznia czeka mnie akademia nikona. Buźka.

P.S. Kupiłem w końcu wymarzone GoPro HERO2. Spisuje się fajnie:

Posted in Codziennie, Praca | Tagged , , , | Leave a comment

Polski autostopowicz nie ma luzu

Parafrazując kultowy tekst Bolca, muszę odnieść się do wszystkich Państwa, stojących dzisiaj na poboczach ruchliwych dróg. TROCHĘ LUZU POPROSZĘ!

1. Polski autostopowicz nie zatrzymuje porządnych aut (szczególnie gdy jest ubrany w łachmany). Nie chodzi mi o biedniejsze osoby, ale o świnie, które wybierając się na całodniowe zakupy do większego miasta nie dbają nawet o własny zapach. Oni wolą jechać na pace żuka. A przecież właściciele mercedesów i Volvo to też ludzie i czasem chętnie zabraliby kogoś na pogawędkę.

2. Polski autostopowicz nie myśli jak kierowca. Przecież ten, widząc gościa z dwoma reklamówkami z których wystają kwiaty chryzantem, nie weźmie go do czystego auta, bo tapicerka będzie nadawała się jedyne do prania.

3. Polski autostopowicz zasłania twarz i oczy. Czy to wstyd stać na stopa? Wcale nie.

Dlatego drodzy moi autostopowicze. Trzy zasady.

  1. Ubieramy się schludnie
  2. Nie zasłaniamy twarzy i oczu
  3. Siekierę chowamy w plecaku
Posted in Codziennie | Tagged , , | Leave a comment

Wszystko jest drogie i do jasnej cholery- pogódźcie się z tym! I nie bądźcie wieśniakami!

Nienawidzę dziadowania, skąpstwa, naciągania i liczenia każdego grosza. Wiem, że nie każdy może sobie pozwolić na zakupy w Almie, a jak mówi wyrocznia- najbiedniejsi korzystają z Biedronki, ale do jasnej ciasnej: nie można liczyć na utrzymywanie się cen w sklepach, za usługi czy na stacjach benzynowych na tym samym poziomie przez 30 lat. No ludzie!

Nie chodzi tu o to, że mnie stać na różne luksusowe towary. Też mieszkam z teściami w cudzym domu, patrzę na ceny pampersów w Tesco i wkurza mnie cena ropy w granicach 5,50, no ale takie jest życie ludzie drodzy. Czy nie możecie przestać biadolić i wziąć się do roboty?

Jestem przekonany, że gdyby tylko 10% czasu, jaki Polacy poświęcają na biadolenie o wysokich cenach, zostało wykorzystane na pracę (nie ważne jaką- może być praca w fabryce lub bardziej twórcza- w domu), mielibyśmy wzrost gospodarczy porównywalny z Chinami. Serio. Kiedyś nie wytrzymam, gdy po raz kolejny w kolejce do kasy w markecie usłyszę słowa: “aż tyle pani mi policzyła?”. No ludzie drodzy. Będę zmuszony kogoś spoliczkować. Czy to ta pani kasjerka ustaliła te ceny? Czy ta pani kasjerka oszukała Was przy liczeniu? No chyba nie. A może sądzicie, że kasjerzy w sklepach oszukują Was, wielokrotnie nabijając ten sam produkt na kasę? Otóż nie. Oni mają to głęboko w dupie. Więcej powiem- Was mają głęboko w dupie. I coś jeszcze- bardziej szanuję taką panią kasjerkę, która po 10 godzinach siedzenia na kasie musi nakarmić dwójkę dzieci i wyprać obsrane gacie swojego męża-pijaka (a to wszystko za 1100 brutto) niż klientów, którzy walczą z tą panią, wmawiając jej, że za dużo policzyła.

Ogólnie wiocha

Oprócz biadolenia jeszcze coś mnie uderzyło ostatnio. Wiejskie zachowanie ludzi bogatych. No, siedzimy sobie w smażalni ryb, wchodzi troje 30-40 latków w białych sweterkach, eleganckich butach, a na wejściu wszem i wobec wymachują pilotem od czarnego BMW w celu go zamknięcia. Celują w niego z kilku metrów z soczystą “kurwą” na ustach. No przecież to auto zamknie się ze 100 metrów. Przez betonową ścianę nawet zadziała. A może chodzi o to, żeby zwrócić na siebie i swoje czarne BMW uwagę? No chyba tak.

No to siadają koło nas i wertują kartę dań, na której oprócz dorsza, mintaja, halibuta i frytek raczej niewiele znajdą.

- A rekina nie dostaniemy?- pyta pikolak. No i załamka. Opadłem z sił, brakło mi słów i wstyd mi się za tego jełopa zrobiło. Kurwa- w smażalni? Rekina? No i jeszcze latte do tego. Ja dziękuję. Oczywiście wyszli po chwili, żeby lansować się w innej smażalni. No i jak tu być miłosiernym?

Posted in Codziennie, Praca | Tagged , , | 1 Comment

Jest 15 wrzesień. Pierwszy dzień starości.

To oczywiście żart. Teraz to się zaczną tańce, hulanki, swawole. Dzisiaj kończę 29 rok mojego życia, co oznacza nic innego jak to, że w przyszłym roku będę już starym piernikiem.

Przypomina mi się scena z dzieciństwa gdy ojcu, który miał jakieś 35 lat powiedziałem, że jest stary. Ciekawe, czy mój syn będzie tak o mnie myślał za kilka lat? W każdym razie nie potwierdzam pogłosek o rzekomej osteoporozie i problemach z oddaniem moczu. Jestem zdrowy, rześki i to nie jest moje ostatnie słowo.

Posted in Codziennie | Tagged , | 1 Comment

Beauty od time

W tym tygodniu:

  1. Jestem na chorobowym i wcale nie jest mi z tym źle (oczywiście poza potwornym bólem kręgosłupa ;)
  2. Wypiłem już 8 kaw z Orlenu
  3. Ruszyłem z dwoma wielkimi projektami, które zrobią ze mnie milionera ;)

A teraz poważnie (tu przerwa na drugie śniadanie i trochę relaksu)


Nic w naszych głowach nie zapełnia tyle miejsca, co planowanie wyjazdów z Piotrusiem. Nie będę też oszukiwał, ze sam nie mam ochoty gdzieś się wyrwać. Tegoroczne plany wzięły w łeb już w październiku ub. roku, gdy okazało się, że Ewa jest w ciąży. Teraz musimy wszystko szybko nadrobić, więc najodujemy się gdzieś w Kołobrzegu (to, żeby przetrwać zimę), wczesną wiosną polskie góry (może Zakopane), a latem kochana Chorwacja na minimum trzy tygodnie.

A wracając do poważnych rozmyślań, to chyba jestem coraz bliżej pracy w domu full-time. No, to wszystko działa.

Aaaa, zapomniałbym. Piotruś zmienia się z dnia na dzień. Jakiś czas temu wyglądał tak:

Piotr Pigóra

Posted in Codziennie | Tagged , , | 1 Comment

Piotr Pigóra- moja nowa miłość

Nie, nie zostałem gejem. Wręcz przeciwnie. 2 lipca urodził się nasz synek. Ma na imię Piotr i waży trochę ponad trzy kilogramy. Z dnia na dzień przybywa na wadze, a moja hiper-nadopiekuńcza teściowa już gada o tłustych polikach.

Przeżywamy ciężkie noce i dnie, ale z dnia na dzień pewnie będzie coraz lepiej, łatwiej i mniej męcząco. Jak powiedział ostatnio któryś z naszych znajomych, człowiek wcale nie potrzebuje więcej niż 2 godziny snu w ciągu doby. O tym chcę się też przekonać, testując książkę 4 Hour Body Tima Ferrisa, którą wczoraj zamówiłem na Amazonie.

Wartości do góry nogami.

O 3.34 2 lipca przewartościował mi się cały system. Wtedy wszedłem do sali noworodków i w inkubatorze zobaczyłem po raz pierwszy swojego synka (u nas niestety skończyło się cięciem). Wszystko nad czym pracowałem, o co dbałem odeszło na drugi albo trzeci plan. Najważniejsza stała się Ewa i nasz mały synek.

Trochę zmieniłem też podejście do pracy, którą wykonuję w domu. Naprawdę chcę pracować dla siebie i coraz mniejszy sens ma dla mnie wyjeżdżanie z domu o piątej rano i odwalanie 8 godzin w pracy (patrz dead end job).

Wszystko tera zbędzie się obracało wokół niego.

Posted in Codziennie | Tagged , , | Leave a comment

Heloł Łorld, czyli co ja robię tu?

Witaj świecie. To pierwszy artykuł na tej wspaniałej stronie.

Jeśli trafiłeś tu po raz pierwszy, pewnie zastanawiasz się, co ciekawego możesz tu znaleźć dla siebie.

Jako, że dzisiejsi internauci nie zatrzymują się w jednym miejscu dłużej niż dwie sekundy, pewnie piszę teraz tylko dla własnej satysfakcji, bo już dawno opuściłeś tą stronę. Dlatego wyjaśnię sobie o czym będzie ten blog i co ma na celu?

Przede wszystkim będę zdawał na nim relację z realizacji mojej listy marzeń. Lista marzeń to coś, o czym marzyłem od dzieciństwa. Jej stworzenie nastąpiło dopiero przed trzydziestką (czerwiec 2011), gdy w oczy zajrzał mi strach spowodowany zbliżającymi się narodzinami naszego dziecka, kupnem nowego auta, przeprowadzką i kilkoma innymi czynnikami, która napędziły mi stracha.

Zapytałem siebie, czy naprawdę uda mi się zrealizować marzenia, które kołaczą mi się w głowie od kilkunastu lat?

Część z nich mam już odhaczone. Pozostała część będzie wymagała znacznie więcej pracy niż poprzednie plus troszkę więcej pieniędzy. Jeśli zatem interesują Cię kwestie rozwoju osobistego, podróży, zarabiania pieniędzy w sieci i zmiany świata na lepsze (to znaczy na nasze), wracaj tu częściej.

P.S. Zerknij na stronę o mnie

Posted in Codziennie | Leave a comment